Mówiąc jak najkonkretniej-obecnie mam ogromne dylematy w związku z kierunkami studiów, a co za tym idzie, przyszłością zawodową. Dostałem się już na II stopień studiów politologicznych na UW-kierunek wybrałem dlatego, że lubię tę tematykę i podobała mi się tematyka moich studiów na I stopniu (oceny jak najbardziej potwierdzają moje zamiłowanie do tego kierunku). Gwoli ścisłości, specjalność to administracja publiczna. Obecnie szukam, choć póki co bez skutku, jakiegoś stażu/praktyki, żeby zdobyć trochę doświadczenia zawodowego przed ukończeniem studiów. No i generalnie cały czas towarzyszy mi obawa, że po politologii jednak pracy nie znajdę. Pomyślałem więc, że warto jeszcze mieć jakiś atut, najlepiej w postaci kompetencji informatycznych, bo cały czas czytam w różnych miejscach, że potrzeba informatyków na rynku pracy. Doszedłem do wniosku, że mogę sobie jednak nie poradzić na studiach II stopnia informatycznych, nie mówiąc o samym dostaniu się na nie. Pomyślałem więc, że może warto byłoby skorzystać z jakiejś w miarę sensownej szkoły policealnej, gdzie mógłbym się nauczyć najważniejszych rzeczy, takich jak programowanie czy administrowanie siecią. Z moich poszukiwań wyszło, że najlepszą opcją w Warszawie jest GoWork, do tego zaletą był fakt, że ze względu na uzyskanie dotacji prowadzą informatykę (2 letnią, tytuł technika-informatyka) za darmo. Do tego w systemie zaocznym, więc bez problemu dałoby się to wszystko pogodzić. Tyle że ostatnio dowiedziałem się od gościa, który podobno kończył i politologię(tyle że zaprzestał na licencjacie) i informatykę (studia wyższe), że na rynku pracy wygląda sytuacja tak, że nawet informatykowi niełatwo coś znaleźć, choć jest to możliwe, a takie szkoły policealne nic nie dają i żaden pracodawca nie przyjmie kogoś z takim "dyplomem". Rekrutacja na UW się już skończyła, ale na PW dopiero wczoraj się zaczęła, tyle że mam wątpliwości, czy dostanę się tam (premiują osoby ze swojego wydziału, a także ogólnie ukierunkowane na I etapie studiów), a jest to już ostatni gwizdek, bo już od przyszłego roku bedą te nieszczęsne opłaty za drugi kierunek. No i boję się, czy gdybym tak miał dwa kierunki naraz, to byłbym w stanie podjąć jakiś staż równolegle. A rozmawiałem swego czasu z pracownikiem biura karier UW, dowiedziałem się iż zdecydowanie lepiej jest mieć jeden kierunek i doświadczenie niż dwa i bez konkretnego doświadzcenia. Dodam tylko, że nie jestem zdecydowanie jakimś pasjonatem informatyki, ale praca w tej branży nie wydaje mi się czymś uciążliwym ponad miarę, więc bardzo poważnie rozpatruję i ten wariant.
No i pytanie brzmi w sumie prosto, choć odpowiedź będzie trudna do udzielenia-co najlepiej zrobić w tej sytuacji?
Bardzo, bardzo proszę każdego, kto ma pewne rozeznanie, o odpowiedź i wsparcie mnie w tym okropnym dylemacie
